Fredziu - w Lednicy1Dwa tygodnie temu zrobiłam sobie z Fredziem eskapadę do dwóch skansenów. Nie sądziłam, że tak bardzo spodobają się mojemu kotu wycieczki w torebce, która stała się jego prywatną lektyką. Dzięki temu, że Fredziu jest lekki, nosząc go nie musiałam czuć się jak zwierzę juczne :)

Dla większości, w tym również i dla mnie, główną atrakcją był nie kto inny jak łysy kot. Powodów było kilka. Bo mój ;), bo wyjątkowy, bo śliczniutki, bo bliski mojemu sercu, bo tyci-tyci i kochany…

 


Niektórzy patrzyli na Fredzia z niesmakiem – ale to na pewno byli ci, dla których zwierzęta, których zjeść się nie da, których wydoić nie można i których zaprzęgać nie wypada - są zwykłymi darmozjadami. Byli też i tacy, którzy reagowali zachowawczo. Chcieli Fredzia pogłaskać, ale wewnętrzny krytyk bił ich po łapach, żeby móc później delikatnie zacisnąć swoje paluszki na szyi blokując im wypuszczenie komentarza. Jendak prawdziwa opinia o kocie wymalowana została na grymasie twarzy.... Oby nie trwale :)

29Sierpniowe słońce pozwalało na to, by Fred mógł podziwiać okolicę wystawiając cudowny, łysy łepek ze swojej torebki a nawet urządzić sobie samodzielny spacer po trawce, czy wytarzać się w gorącym piasku. W chwilach zwątpienia w przyjazny świat i cudownych ludzi (takie chwile bywają, ale zdarzają się niezwykle rzadko) Fryderyk wskakiwał w moje ramiona wiedząc, że będę broniła go jak lwica.

Większość mijających nas ludzi miała odwagę zapytać o planetę z jakiej przyleciał Fryderyk, mówiąc w skrócie - pojawiało się pytanie o rasę.
Ale byli też i tacy, którzy chcąc wypaść jak najlepiej w oczach np. swojego dziecka opowiadali wskazując na łysego Fredzia jak na dziwoląga, któremu przyroda dała życie, że jest to „kot egipski, bez skóry” :)
Inni rodzice z kolei tłumaczyli swoim pociechom, że Fryderyk nie jest króliczkiem tylko pieskiem (!) W niektórych przypadkach, w obawie przed czyhającym na mnie zagrożeniem, ukrytym w przeszywającym spojrzeniu, nie chciałam podważać autorytetu rodzica. Zdecydowałam, że jeśli w oczach „twardych autorytetów” Fredziu był pieskiem, to niech tak pozostanie...

410Zawsze bawiły mnie komentarze na temat moich kotków. Niektóre charakterystyki kota irytujące, inne zabawne. Bywa, że czasami z komentarzy wypływa brak kultury, ale to zawsze obnaża niski poziom danego człowieka. Niemniej jednak komentarze zawsze są ciekawe.

I gdybym w czasie wycieczki  z Fredkiem przysiadła z kartką: „Zdjęcie z Fredziem za banknot” na pewno wyjechalibyśmy z pełnym portfelem :)

A Fredziu? Dla niego, w tej całej wycieczce największą atrakcją była biskupińska świnia. W związku z tym, że kocham swojego kotka, postanowiłam pokazać mu trochę podobnej trzódki wśród ludzi. Mam jednak nadzieję, że na mojej drodze życia trzódki na dwóch nogach nie spotkam...