1Długa przerwa, wiem. Musiałam poukładać sobie parę rzeczy... To było mniej więcej jak sprzątanie domu, a wtedy zwykle nie decyduję się na odpoczynek, bo wiem jak trudno zebrać się znowu do generalnych porządków :)

Ale gdy jest już ład, względnie fajna atmosfera, a oczy nie są porażone życiowym bałaganem - wtedy przychodzi czas zarówno na aromatyczną kawusię, jak i czas na odpoczynek i uzupełnienie pamiętnika - co niniejszym czynię :)


2Ostatnio zadziwiłam samą siebie. Tak, czasami mi się to zdarza... Otóż okazało się przy jednej z rozmów telefonicznych z osobą zainteresowaną zakupem peterbaldziątka, że znam imiona wszystkich(!) kociąt, które przyszły na świat w mojej hodowli, a miałam ich już ponad 30. Obudzona w środku nocy mogę powiedzieć o charakterze każdego z moich maluchów, o kolorze jego skóry; o tym, czy urodził się łysy, czy z włosami.  Mogę powiedzieć w jakim mieszka mieście, czy kraju.
Mało tego - znam datę urodzenia każdego brzdąca, który pojawił się u mnie. A dlaczego mnie to dziwi? Zadziwia mnie to, bo za cholerę nie mogę zapamiętać swojej daty urodzin. Utknęłam gdzieś pomiędzy 26 a 28 rokiem i dalej nie potrafię przepchnąć swojego wieku. Lej, przez który u każdego przelewa się czas - u mnie się zapchał, co nie ukrywam, bardzo mnie cieszy :)

Ta znajomość dat narodzin, imion czy charakterów kociąt urodzonych w hodowli nie wynika z mojej znudzonej życiem osobowości. Nie jest też rezultatem braku problemów. To wynik mojej pasji powoływania nowego życia w postaci najpiękniejszych, mruczących czworonogów, których zadaniem jest wnoszenie do nowych domów szczęścia i dzielenie się skradzionymi pokładami miłości.

Ale z uczciwością przyznam, że są rzeczy związane z kociętami, których nie znam, a obudzona w środku nocy poddam się od razu.
To są numery ich czipów… :) :)